wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 5

Wyszłam z klubu. Szłam wąską, ciemną uliczką i nagle nie wiadomo skąd wyskoczyło dwóch typków w wieku około 19-20 lat.
- Cześć laleczka masz kase?- spytał jeden
- Pewnie że ma! - powiedział drugi.
Wtedy kopnęłam młodszego w kolano i osunął się na ziemię, ale starszy złapał mnie za nadgarstek i ścisnął tak mocno że aż jęknęłam. Wyrwał mi torbę, wysypał zawartość na ziemie i zabrał portfel po czym gwałtownie puścił moją rękę dwa razy przycisnął ją do ziemi, zabrał drugiego i uciekli.Nie miałam siły by wstać. Leżałam na zimniej ziemi i wtedy usłyszałam czyjeś kroki. Wystraszyłam się bo myślałam że to oni, ale zza rogu wyłoniła się Marie. Gdy tylko mnie zauważyła podbiegła i zaczęła krzyczeć.
- Ty idiotko! Oni mogli cię pobić na śmierć!
Ale wtedy zauważyła rękę schowała moje rzeczy do torby i pomogła mi wstać. Ręka strasznie bolała. Nie leciała krew ale Marie podejrzewała że jest złamana. Wyprowadziła mnie z tej uliczki a wtedy jakiś pijak ją zaczepił.
- Hej laleczko. Za ile się ze mną prześpisz?
Wtedy wyraz twarzy dziewczyny zmienił się z rozgoryczenia na wściekłość. Obróciła się na pięcie i z całej siły przywaliła pięścią w twarz, a że pan nie był trzeźwy to od razu osunął się na ziemię.|
- Nic nie mów, teraz pojedziemy do szpitala.
Ręka bolała coraz bardziej. W drodze nic nie mówiłyśmy. W końcu Marie się odezwała;
- Przeczytałam sms od Mata. Dlatego za tobą poszłam bo wiedziałam co chcesz zrobić. Mnie też kiedyś chłopak rzucił przez sms, tylko że ja wtedy wyciągnęłam żyletkę i się pocięłam. Dobrze że weszła mama bo już by mnie tu nie było. Widzisz? - i wtedy pokazała mi blizny na nadgarstku.
- Dziękuję ci, ale nie mów nikomu że, że że...
- Że cię napadli?
- Tak. Powiedz że spadłam ze schodów na rękę. Proszę
Marie zgodziła się i w szpitalu opowiedziała tą wersję. Okazało się że ręka jest tylko zwichnięta. Gdy Marie poszła po wodę lekarz powiedział;
- Widać że to nie przez schody. Na nadgarstku jest siny ślad ręki. Co się stało?
Nie odpowiedziałam. Lekarz założył opatrunek i wyszedł. Wtedy weszła Marie z kubkiem wody.
- Chcesz?
Wyciągnęłam rękę ale nie mogłam chwycić kubka ponieważ ręka cała mi drżała. Pojechałyśmy do domu. Mama wypytywała o wszystko ale ja tylko poszłam do mnie do pokoju nic nie mówiąc.
- Zajmę się nią. Dobrze?
Zgodziłam się i zostałam w pokoju sama.
Świat mi się wali. Nie wyrabiam. Nie wyrabiam...


Anula

2 komentarze: