wtorek, 30 kwietnia 2013
Rozdział 6
Siedziałam w pokoju na łóżku i patrzyłam na gwieździste niebo. Było piękne. próbowałam zapomnieć. Zapomnieć o wszystkim. O Macie, o Nadii, o napadzie, o wszystkim. Ale nie mogłam. Wtedy weszła Marie.
- Spokojnie wytłumaczyłam wszystko twojej mamie. Tak jak chciałaś. Jeszcze zadzwonię do domu i powiem że zostaję na noc u ciebie. Chyba że wolisz żebym sobie poszła.
- Nie, zostań.
I wtedy wyciągnęła telefon i zadzwoniła.
- Mamo, przepraszam że tak długo ale muszę jeszcze zostać na noc. Zaufaj mi. Pamiętasz co mi obiecałaś? Skoro tak to mi zaufaj.
I się rozłączyła.
- Co obiecała ci twoja mama?
- Obiecała mi po tym że zawsze będzie mi ufać jeśli ja już czegoś takiego nie zrobię i jeśli nie zawiodę jej zaufania.
- Wiem że za mną nie przepadasz, dlatego jeśli chcesz mogę zadzwonić do Zoe...
- Nie. Fakt, nie przepadałam za tobą ale nie mam zamiaru nikomu o tym mówić. Oni nie zrozumieją. Jeśli nie przeszli tego co ja to nie zrozumieją.
Przez całą noc nie spałam. Rano nie zjadłam śniadania, poszłam do szkoły by mama nic nie zauważyła ale tam też nic nie zjadłam. Kanapkę wyrzuciłam, i skłamałam. Z obiadu też nic nie zjadłam. Po szkole przyszła Marie i dawała mi sok do picia mówiąc że muszę chociaż pić. Nakłaniała mnie też do jedzenia ale bez skutku. I tak jeszcze przez tydzień chodziłam do szkoły. Nie spałam, prawie wcale nie jadłam, a w szkole nie uważałam przez co dostawałam same jedynki. Z każdą kolejną jedynką Patrisie coraz częściej na mnie zerkała a Nadia była coraz bardziej pewna siebie. W końcu po tygodniu w sobotę mama zapukała do moich drzwi.
- Otwarte. – powiedziałam
Weszła siadła na łóżku i powiedziała.
- Malejesz w oczach. Nie jesz, jesteś nieuważna w szkole, przygnębiona, nie wiem co się z tobą dzieje, ale tak dłużej być nie może.
- I co? Będziesz mnie karmiła na siłę?
- Nie. Do końca roku szkolnego zostało kilka miesięcy. Pakuj się. Tymczasowo zamieszkasz u babci. Konie dobrze na ciebie działają no i Marii będziesz miała na wyciągnięcie ręki.
- A skąd wiesz że ja tego chcę?
- Decyzja należy do ciebie, ale ja widzę że tu ci jest źle.
I wtedy weszła Marii.
- Dzień dobry.
- Cześć Marii. Nie będę wam przeszkadzała.
I mama wyszła. Zostałam sama z Marie. Powiedziałam jej o propozycji mamy, a ona przyznała jej rację.
- Twoja babcia ma duży dom. Masz tam swój pokój, swojego konia. Pomoże ci to.
Wahałam się, ale postanowiłam się zgodzić. Gdyby nie Marie nie zostawiłabym mamy samej.
Rozdział 5
Wyszłam z klubu. Szłam wąską, ciemną uliczką i nagle nie wiadomo skąd wyskoczyło dwóch typków w wieku około 19-20 lat.
- Cześć laleczka masz kase?- spytał jeden
- Pewnie że ma! - powiedział drugi.
Wtedy kopnęłam młodszego w kolano i osunął się na ziemię, ale starszy złapał mnie za nadgarstek i ścisnął tak mocno że aż jęknęłam. Wyrwał mi torbę, wysypał zawartość na ziemie i zabrał portfel po czym gwałtownie puścił moją rękę dwa razy przycisnął ją do ziemi, zabrał drugiego i uciekli.Nie miałam siły by wstać. Leżałam na zimniej ziemi i wtedy usłyszałam czyjeś kroki. Wystraszyłam się bo myślałam że to oni, ale zza rogu wyłoniła się Marie. Gdy tylko mnie zauważyła podbiegła i zaczęła krzyczeć.
- Ty idiotko! Oni mogli cię pobić na śmierć!
Ale wtedy zauważyła rękę schowała moje rzeczy do torby i pomogła mi wstać. Ręka strasznie bolała. Nie leciała krew ale Marie podejrzewała że jest złamana. Wyprowadziła mnie z tej uliczki a wtedy jakiś pijak ją zaczepił.
- Hej laleczko. Za ile się ze mną prześpisz?
Wtedy wyraz twarzy dziewczyny zmienił się z rozgoryczenia na wściekłość. Obróciła się na pięcie i z całej siły przywaliła pięścią w twarz, a że pan nie był trzeźwy to od razu osunął się na ziemię.|
- Nic nie mów, teraz pojedziemy do szpitala.
Ręka bolała coraz bardziej. W drodze nic nie mówiłyśmy. W końcu Marie się odezwała;
- Przeczytałam sms od Mata. Dlatego za tobą poszłam bo wiedziałam co chcesz zrobić. Mnie też kiedyś chłopak rzucił przez sms, tylko że ja wtedy wyciągnęłam żyletkę i się pocięłam. Dobrze że weszła mama bo już by mnie tu nie było. Widzisz? - i wtedy pokazała mi blizny na nadgarstku.
- Dziękuję ci, ale nie mów nikomu że, że że...
- Że cię napadli?
- Tak. Powiedz że spadłam ze schodów na rękę. Proszę
Marie zgodziła się i w szpitalu opowiedziała tą wersję. Okazało się że ręka jest tylko zwichnięta. Gdy Marie poszła po wodę lekarz powiedział;
- Widać że to nie przez schody. Na nadgarstku jest siny ślad ręki. Co się stało?
Nie odpowiedziałam. Lekarz założył opatrunek i wyszedł. Wtedy weszła Marie z kubkiem wody.
- Chcesz?
Wyciągnęłam rękę ale nie mogłam chwycić kubka ponieważ ręka cała mi drżała. Pojechałyśmy do domu. Mama wypytywała o wszystko ale ja tylko poszłam do mnie do pokoju nic nie mówiąc.
- Zajmę się nią. Dobrze?
Zgodziłam się i zostałam w pokoju sama.
Świat mi się wali. Nie wyrabiam. Nie wyrabiam...
Anula
- Cześć laleczka masz kase?- spytał jeden
- Pewnie że ma! - powiedział drugi.
Wtedy kopnęłam młodszego w kolano i osunął się na ziemię, ale starszy złapał mnie za nadgarstek i ścisnął tak mocno że aż jęknęłam. Wyrwał mi torbę, wysypał zawartość na ziemie i zabrał portfel po czym gwałtownie puścił moją rękę dwa razy przycisnął ją do ziemi, zabrał drugiego i uciekli.Nie miałam siły by wstać. Leżałam na zimniej ziemi i wtedy usłyszałam czyjeś kroki. Wystraszyłam się bo myślałam że to oni, ale zza rogu wyłoniła się Marie. Gdy tylko mnie zauważyła podbiegła i zaczęła krzyczeć.
- Ty idiotko! Oni mogli cię pobić na śmierć!
Ale wtedy zauważyła rękę schowała moje rzeczy do torby i pomogła mi wstać. Ręka strasznie bolała. Nie leciała krew ale Marie podejrzewała że jest złamana. Wyprowadziła mnie z tej uliczki a wtedy jakiś pijak ją zaczepił.
- Hej laleczko. Za ile się ze mną prześpisz?
Wtedy wyraz twarzy dziewczyny zmienił się z rozgoryczenia na wściekłość. Obróciła się na pięcie i z całej siły przywaliła pięścią w twarz, a że pan nie był trzeźwy to od razu osunął się na ziemię.|
- Nic nie mów, teraz pojedziemy do szpitala.
Ręka bolała coraz bardziej. W drodze nic nie mówiłyśmy. W końcu Marie się odezwała;
- Przeczytałam sms od Mata. Dlatego za tobą poszłam bo wiedziałam co chcesz zrobić. Mnie też kiedyś chłopak rzucił przez sms, tylko że ja wtedy wyciągnęłam żyletkę i się pocięłam. Dobrze że weszła mama bo już by mnie tu nie było. Widzisz? - i wtedy pokazała mi blizny na nadgarstku.
- Dziękuję ci, ale nie mów nikomu że, że że...
- Że cię napadli?
- Tak. Powiedz że spadłam ze schodów na rękę. Proszę
Marie zgodziła się i w szpitalu opowiedziała tą wersję. Okazało się że ręka jest tylko zwichnięta. Gdy Marie poszła po wodę lekarz powiedział;
- Widać że to nie przez schody. Na nadgarstku jest siny ślad ręki. Co się stało?
Nie odpowiedziałam. Lekarz założył opatrunek i wyszedł. Wtedy weszła Marie z kubkiem wody.
- Chcesz?
Wyciągnęłam rękę ale nie mogłam chwycić kubka ponieważ ręka cała mi drżała. Pojechałyśmy do domu. Mama wypytywała o wszystko ale ja tylko poszłam do mnie do pokoju nic nie mówiąc.
- Zajmę się nią. Dobrze?
Zgodziłam się i zostałam w pokoju sama.
Świat mi się wali. Nie wyrabiam. Nie wyrabiam...
Anula
Rozdział 4
Zostałam sama. Totalnie sama. Zostawiły mnie. Wróciłam do domu rzuciłam torbę w kąt pokoju i położyłam się do łóżka, mimo że nie miałam najmniejszego zamiaru spać. Włączyłam internet w telefonie i sprawdziłam pocztę. Nic. Nikt nic nie napisał. Może i lepiej? Jedyną dobrą rzeczą która mnie teraz spotkała to było to że moja kicia się okociła. Kociaki są czarno-białe mimo że ich mamusia była cała czarna. Marie miała przyjść po dwa kotki. Nie mam co robić. Idę spać. Rano dzień jak co dzień. Znowu do szkoły. Dawno nie widziałam Mata. Mówią że jest chory. Będę musiała go odwiedzić. Ale nie teraz teraz nie mam do tego głowy. Za dużo myśli. Za dużo CZARNYCH myśli. Czasem wydaje mi się że lepiej byłoby z sobą skończyć. Lepiej dla wszystkich byłoby gdybym zasnęła i już się nie obudziła. Wtedy oderwałabym się od tego świata. Ja jestem osobą która wyznacza sobie cele, cele które mogą się wydawać banalne, ale to dzięki celą jeszcze z sobą nie skończyłam. Zauważyłam to ostatnio. Na przykład letni obóz na który mam jechać z Matem. Teraz on jest moim celem. Wróciłam do domu, weszłam na piętro a przed moim pokojem siedzi Marie. Zdziwiłam się.
- Twoja mama mówiła żebym sobie wybrała takie kotki jakie chcę, ale pomyślałam że spytam się ciebie o zdanie w końcu to twoja kocica, i twoje kotki. Twoja mama powiedziała żebym poczekała u ciebie w pokoju.
- Ale jej chodziło w pokoju a nie przed pokojem. - zauważyłam
- Wiem, ale wiem też że nie chciałabyś by ktoś bez twojej wiedzy wszedł do twojego pokoju.
I wtedy zauważyłam że jest fajna. Zmieniła się. Szanuje mnie mimo że jest o rok starsza.
Zaprosiłam ją do pokoju siadłyśmy na łóżku, ja przyniosłam kotki i wybierałyśmy. Zapomniałam dzięki niej na na chwilkę o wyjeździe Zoe i nieobecności Alice. spotkanie z nią naprawdę mi pomogło. Właśnie gadałyśmy o kotkach gdy dostałam sms-a od Mata;
Nie możemy być razem. Nadia wszystko mi powiedziała. Sory.
Mat
Rzuciłam telefon na łóżko i wybiegłam z pokoju. Zbiegłam po schodach i krzyknęłam do mamy jednocześnie powstrzymując płacz ,, Wychodzę. Późno wrócę"
Nie czekałam na odpowiedź wybiegłam z domu i jak najszybciej wsiadłam w autobus do miasta. Chciałam gdzieś się zaszyć, najchętniej upić, byle by zapomnieć! Wysiadłam wydawało mi się że ktoś za mną idzie ale to teraz nie miało znaczenia. Szłam chodnikiem cała we łzach, nie rozumiałam, nie rozumiałam! Czemu? Czemu Mat? A ja go miałam za miłość mojego życia! Cicho powtarzałam za jąkanym głosem ,, Ja, ja ja go nie obgadywałam! Ja ja nic o nim nie mówiłam!"
Postanowiłam wejść do pierwszego lepszego dyskotekowego klubu. Byle zapomnieć. Weszłam i zaczęłam tańczyć poszłam do barku ale nikt nie chciał mi nic sprzedać. Byłam załamana, wkurzona i zrozpaczona. Siadłam w kącie i płakałam po chwili uznałam że to nie ma sensu. Wyszłam...
Anula
- Twoja mama mówiła żebym sobie wybrała takie kotki jakie chcę, ale pomyślałam że spytam się ciebie o zdanie w końcu to twoja kocica, i twoje kotki. Twoja mama powiedziała żebym poczekała u ciebie w pokoju.
- Ale jej chodziło w pokoju a nie przed pokojem. - zauważyłam
- Wiem, ale wiem też że nie chciałabyś by ktoś bez twojej wiedzy wszedł do twojego pokoju.
I wtedy zauważyłam że jest fajna. Zmieniła się. Szanuje mnie mimo że jest o rok starsza.
Zaprosiłam ją do pokoju siadłyśmy na łóżku, ja przyniosłam kotki i wybierałyśmy. Zapomniałam dzięki niej na na chwilkę o wyjeździe Zoe i nieobecności Alice. spotkanie z nią naprawdę mi pomogło. Właśnie gadałyśmy o kotkach gdy dostałam sms-a od Mata;
Nie możemy być razem. Nadia wszystko mi powiedziała. Sory.
Mat
Rzuciłam telefon na łóżko i wybiegłam z pokoju. Zbiegłam po schodach i krzyknęłam do mamy jednocześnie powstrzymując płacz ,, Wychodzę. Późno wrócę"
Nie czekałam na odpowiedź wybiegłam z domu i jak najszybciej wsiadłam w autobus do miasta. Chciałam gdzieś się zaszyć, najchętniej upić, byle by zapomnieć! Wysiadłam wydawało mi się że ktoś za mną idzie ale to teraz nie miało znaczenia. Szłam chodnikiem cała we łzach, nie rozumiałam, nie rozumiałam! Czemu? Czemu Mat? A ja go miałam za miłość mojego życia! Cicho powtarzałam za jąkanym głosem ,, Ja, ja ja go nie obgadywałam! Ja ja nic o nim nie mówiłam!"
Postanowiłam wejść do pierwszego lepszego dyskotekowego klubu. Byle zapomnieć. Weszłam i zaczęłam tańczyć poszłam do barku ale nikt nie chciał mi nic sprzedać. Byłam załamana, wkurzona i zrozpaczona. Siadłam w kącie i płakałam po chwili uznałam że to nie ma sensu. Wyszłam...
Anula
Rozdział 3
Cały weekend spędziłam u babci. Do domu wróciłam w niedzielę wieczorem. Włączyłam komputer weszłam na pocztę i patrzę a tam list od Zoe. Ucieszyłam się bo dawno nie pisałyśmy a ona i Alice były moimi najlepszymi przyjaciółkami. Otwarłam list;
,, Cześć Amy ty mój brudasku" - po przeczytaniu tego pomyślałam ,, Przecież Zoe tak by nie napisała. To Alice! Czytam dalej;
,, Tu Zoe i Alice. Alice jest już u mnie a ciebie chciałabym zaprosić. Muszę ci o czymś powiedzieć. I musisz mi w czymś pomóc
Pozdrawiamy Zoe i Alice"
O czym chcą mi powiedzieć? Muszę się dowiedzieć. Wzięłam torbę, zbiegłam po schodach i już miałam biec do drzwi gdy drogę zagrodziła mi mama.
- A lekcje odrobione? - spytałam
- Tak. Oprócz niemieckiego. Dlatego biorę torbę. - skłamałam bo liczyłam że Zoe i Alice odrobią mi całe lekcje.
- A powiesz mi łaskawie gdzie idziesz?
- Skoro nalegasz to tak. Idę do Zoe. - mama nie miała już argumentów więc ją odsunęłam w wybiegłam z domu. Dom Zoe znajduje się zwie posesje dalej. Zoe i Alice to moje kuzynki. Zoe naprawdę ma na imię Sophie, ale już od małego wołam na nią Zoe. Obie mają 17 lat więc jako dziewczyny w tym samym wieku dobrze się dogadują. Jesteśmy jak siostry ( serio traktują mnie jak młodszą siostrę). Ale jest jeszcze czwarta siostra za którą nie przepadam ale którą toleruje. To Marie. Marie mieszka sąsiednie z moją babcią. No już doszłam do domu Zoe. Wbiegłam po schodach na piętro i prosto do pokoju Zoe.
- Oby to było pilne. Nie odrobiłam lekcji.
- Jest. Na pewno pilniejsze od lekcji. Daj to, my to zrobimy. - i mówiąc to Zoe wyciągnęła rękę po torbę. Z małym uśmiechem na twarzy oddałam jej ją. Dziewczyny zaczęły tłumaczyć że Zoe w końcu się przeprowadza. Nie mogłam uwierzyć. Tak szybko? Miała się przeprowadzić dopiero w wakacje.
- Ale mam jeszcze ciebie Alice.
- No, widzisz Amy, niedługo mam egzaminy drugoklasistów. Mama uznała że to nie przelewki w końcu to liceum, a nie podstawówka, więc ma mi zabrać kompa, telefon i mam szlaban na wyjścia. Mam się tylko uczyć. Więc...
- ... nie masz dla mnie czasu. - było mi smutno ale dziewczyny kazały się cieszyć sobą póki mamy czas.
No i zostałam sama.
***
Sorry że tak krótko ale czwarty będzie dłuższy obiecuję :)
Anula
,, Cześć Amy ty mój brudasku" - po przeczytaniu tego pomyślałam ,, Przecież Zoe tak by nie napisała. To Alice! Czytam dalej;
,, Tu Zoe i Alice. Alice jest już u mnie a ciebie chciałabym zaprosić. Muszę ci o czymś powiedzieć. I musisz mi w czymś pomóc
Pozdrawiamy Zoe i Alice"
O czym chcą mi powiedzieć? Muszę się dowiedzieć. Wzięłam torbę, zbiegłam po schodach i już miałam biec do drzwi gdy drogę zagrodziła mi mama.
- A lekcje odrobione? - spytałam
- Tak. Oprócz niemieckiego. Dlatego biorę torbę. - skłamałam bo liczyłam że Zoe i Alice odrobią mi całe lekcje.
- A powiesz mi łaskawie gdzie idziesz?
- Skoro nalegasz to tak. Idę do Zoe. - mama nie miała już argumentów więc ją odsunęłam w wybiegłam z domu. Dom Zoe znajduje się zwie posesje dalej. Zoe i Alice to moje kuzynki. Zoe naprawdę ma na imię Sophie, ale już od małego wołam na nią Zoe. Obie mają 17 lat więc jako dziewczyny w tym samym wieku dobrze się dogadują. Jesteśmy jak siostry ( serio traktują mnie jak młodszą siostrę). Ale jest jeszcze czwarta siostra za którą nie przepadam ale którą toleruje. To Marie. Marie mieszka sąsiednie z moją babcią. No już doszłam do domu Zoe. Wbiegłam po schodach na piętro i prosto do pokoju Zoe.
- Oby to było pilne. Nie odrobiłam lekcji.
- Jest. Na pewno pilniejsze od lekcji. Daj to, my to zrobimy. - i mówiąc to Zoe wyciągnęła rękę po torbę. Z małym uśmiechem na twarzy oddałam jej ją. Dziewczyny zaczęły tłumaczyć że Zoe w końcu się przeprowadza. Nie mogłam uwierzyć. Tak szybko? Miała się przeprowadzić dopiero w wakacje.
- Ale mam jeszcze ciebie Alice.
- No, widzisz Amy, niedługo mam egzaminy drugoklasistów. Mama uznała że to nie przelewki w końcu to liceum, a nie podstawówka, więc ma mi zabrać kompa, telefon i mam szlaban na wyjścia. Mam się tylko uczyć. Więc...
- ... nie masz dla mnie czasu. - było mi smutno ale dziewczyny kazały się cieszyć sobą póki mamy czas.
No i zostałam sama.
***
Sorry że tak krótko ale czwarty będzie dłuższy obiecuję :)
Anula
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Rozdział 2
Pobiegłam do pokoju włączyłam komputer i pocztę. Miałam parę listów od Nadii, większość krótkich, dotyczących pracy domowej, lub lekcji. Ale trafił się jeden dłuższy;
Cześć. Mam nadzieję że dobrze się bawisz obgadując mnie z Pet. Czemu nastawiasz ją przeciwko mnie?! Jesteś okropna! To moja najlepsza przyjaciółka a ty ją przeciw mnie nastawiasz? Jak możesz!?
Nie rozumiałam o co jej chodziło bo z Pet dużo nie gadałam, tyle co na przerwach przy Nadii. I naprawdę nigdy jej nie obgadywałam. Więc napisałam jej że jej nie obgaduję, ale nie odpowiedziała.
Wieczorem;
Mama podwiozła mnie do galerii ponieważ miałam sobie kupić nową bluzkę. Chodziłam po galerii, patrzę- Nadia. Gadała z dziewczynami i przypadkowo usłyszałam jak mówiła;
- Pewnie się wszystkiego wyprze. Muszę skłamać. Powiem wszystkim że każdego obgaduje za jego plecami. Zniszczę ją! Jeszcze pożałuje.
Po powrocie do domu próbowałam zrozumieć ale nie umiałam. Zadzwoniłam do Pet i powiedziałam jej o wszystkim ale nie uwierzyła.
Następnego dnia w szkole dziewczyny zachowywały się jakby nigdy nic, gdy szłam korytarzem zaczepił mnie Eddie chłopak Pet i powiedział że słyszał co planują dziewczyny i że wciągnęły w to Pet. Eddie jest miły i szczery. Byłam mu wdzięczna z te informacje, ale powiedział też że nie może z nią gadać bo Pet mu zabroniła. Pet? Ta Pet? Nie wieżę, ona nie zrobiłaby mi czegoś takiego. Najgorsze że nie wiedziałam kiedy zaczną kłamać i czy w ogóle. niczego nie byłam pewna. Położyłam się spać. Rano o mało co nie spóźniłam się do szkoły. i tak minęły mi dni szkoły. Przyszedł weekend. Wraz z mamą pojechałam na rowerze do babci. Babcia mieszkała 1,5 km od naszego domu więc jeździłam tam, na rowerze, rolkach lub na piechotę. Lubię odwiedzać babcię bo ona ma stadninę koni i często razem jeździmy. Choć na chwilę zapomniałam o tej patologi w szkole. Nareszcie.
Anula
Cześć. Mam nadzieję że dobrze się bawisz obgadując mnie z Pet. Czemu nastawiasz ją przeciwko mnie?! Jesteś okropna! To moja najlepsza przyjaciółka a ty ją przeciw mnie nastawiasz? Jak możesz!?
Nie rozumiałam o co jej chodziło bo z Pet dużo nie gadałam, tyle co na przerwach przy Nadii. I naprawdę nigdy jej nie obgadywałam. Więc napisałam jej że jej nie obgaduję, ale nie odpowiedziała.
Wieczorem;
Mama podwiozła mnie do galerii ponieważ miałam sobie kupić nową bluzkę. Chodziłam po galerii, patrzę- Nadia. Gadała z dziewczynami i przypadkowo usłyszałam jak mówiła;
- Pewnie się wszystkiego wyprze. Muszę skłamać. Powiem wszystkim że każdego obgaduje za jego plecami. Zniszczę ją! Jeszcze pożałuje.
Po powrocie do domu próbowałam zrozumieć ale nie umiałam. Zadzwoniłam do Pet i powiedziałam jej o wszystkim ale nie uwierzyła.
Następnego dnia w szkole dziewczyny zachowywały się jakby nigdy nic, gdy szłam korytarzem zaczepił mnie Eddie chłopak Pet i powiedział że słyszał co planują dziewczyny i że wciągnęły w to Pet. Eddie jest miły i szczery. Byłam mu wdzięczna z te informacje, ale powiedział też że nie może z nią gadać bo Pet mu zabroniła. Pet? Ta Pet? Nie wieżę, ona nie zrobiłaby mi czegoś takiego. Najgorsze że nie wiedziałam kiedy zaczną kłamać i czy w ogóle. niczego nie byłam pewna. Położyłam się spać. Rano o mało co nie spóźniłam się do szkoły. i tak minęły mi dni szkoły. Przyszedł weekend. Wraz z mamą pojechałam na rowerze do babci. Babcia mieszkała 1,5 km od naszego domu więc jeździłam tam, na rowerze, rolkach lub na piechotę. Lubię odwiedzać babcię bo ona ma stadninę koni i często razem jeździmy. Choć na chwilę zapomniałam o tej patologi w szkole. Nareszcie.
Anula
Rozdział 1
Moje życie nie różni się od życia zwykłej piętnastolatki. Mam chłopaka o imieniu Mat, przyjaciółki Patrisie i Nadie. Jestem dość lubianą osobą w klasie, dobrze się uczę, nic szczególnego. Dziś pierwszy raz idę do szkoły po przerwie świątecznej. No cóż, pora do szkoły. Trzeba się ogarnąć i lecieć.
Wstałam ubrałam się chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach do jadalni gdzie czekało na mnie śniadanie.
- Mamo mam piętnaście lat a nie dwa - powiedziałam na widok kanapek z narysowanym na nich uśmieszkiem.
- Wiem, wiem ale pomyślałam że nie będzie ci się chciało robić sobie śniadania. W końcu idziesz do szkoły po dość długiej przerwie. Ale jak nie to...
- Przepraszam, nie wyspałam się. Dziękuję, ale muszę szybko zjeść bo się spóźnię.- zjadłam, chwyciłam drugie śniadanie i pobiegłam w stronę przystanka. Czekała już tam na mnie Pet i Nadia. Przywitałam się z nimi i pojechałyśmy do szkoły. Ponieważ autobus dojeżdża wcześniej od rozpoczęcia lekcji to miałyśmy jeszcze pół godziny na pogaduchy. Wtedy ktoś od tyłu zasłonił mi oczy
- Zgadnij kto to
To był Mat. Odwróciłam się a on dał mi buziaka w czoło. Pet zachichotała a Nadia chwyciwszy ją za rękę ruszyła w stronę sali chemicznej.
- Cześć mała. - Powiedział Mat
- Cześć. Jak minęły ci święta?
- Dobrze, pomijając fakt że spędziłem je u babci w Londynie a nie z tobą.
Uśmiechnęłam się. To co powiedział było naprawdę romantyczne. Spojrzałam na telefon zegarek wskazał że za pięć minut zaczyna mi się lekcja.
- Muszę lecieć.- powiedziałam
- Czekaj mamy jeszcze pięć minut. Co teraz masz?
- Chemie
- Chemia? Chemia to jest tutaj - Powiedział
,, Trochę tandetne"- pomyślałam ale i tak Mat dostał w nagrodę buziaka. Pobiegłam do sali. Siadłam z Pet i zaczęłam słuchać. Dobrze że chemiczka się ulitowała i nie dała pracy domowej. Będę miała więcej czasu dla Mata. Wróciłam do domu rzuciłam torbę na podłogę w jadalni chwyciłam karton soku który leżał na szafce i pobiegłam do swojego pokoju.
***
Dziś krótko. Może następnym razem więcej napiszę.
Anula
Wstałam ubrałam się chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach do jadalni gdzie czekało na mnie śniadanie.
- Mamo mam piętnaście lat a nie dwa - powiedziałam na widok kanapek z narysowanym na nich uśmieszkiem.
- Wiem, wiem ale pomyślałam że nie będzie ci się chciało robić sobie śniadania. W końcu idziesz do szkoły po dość długiej przerwie. Ale jak nie to...
- Przepraszam, nie wyspałam się. Dziękuję, ale muszę szybko zjeść bo się spóźnię.- zjadłam, chwyciłam drugie śniadanie i pobiegłam w stronę przystanka. Czekała już tam na mnie Pet i Nadia. Przywitałam się z nimi i pojechałyśmy do szkoły. Ponieważ autobus dojeżdża wcześniej od rozpoczęcia lekcji to miałyśmy jeszcze pół godziny na pogaduchy. Wtedy ktoś od tyłu zasłonił mi oczy
- Zgadnij kto to
To był Mat. Odwróciłam się a on dał mi buziaka w czoło. Pet zachichotała a Nadia chwyciwszy ją za rękę ruszyła w stronę sali chemicznej.
- Cześć mała. - Powiedział Mat
- Cześć. Jak minęły ci święta?
- Dobrze, pomijając fakt że spędziłem je u babci w Londynie a nie z tobą.
Uśmiechnęłam się. To co powiedział było naprawdę romantyczne. Spojrzałam na telefon zegarek wskazał że za pięć minut zaczyna mi się lekcja.
- Muszę lecieć.- powiedziałam
- Czekaj mamy jeszcze pięć minut. Co teraz masz?
- Chemie
- Chemia? Chemia to jest tutaj - Powiedział
,, Trochę tandetne"- pomyślałam ale i tak Mat dostał w nagrodę buziaka. Pobiegłam do sali. Siadłam z Pet i zaczęłam słuchać. Dobrze że chemiczka się ulitowała i nie dała pracy domowej. Będę miała więcej czasu dla Mata. Wróciłam do domu rzuciłam torbę na podłogę w jadalni chwyciłam karton soku który leżał na szafce i pobiegłam do swojego pokoju.
***
Dziś krótko. Może następnym razem więcej napiszę.
Anula
Opis postaci.
Opowiadanie będzie pisane w pierwszej osobie liczby pojedynczej jako bohaterka Amy.
- Amy - 15 letnia dziewczyna lubiana w swojej klasie, prymuska mająca same czwórki i piątki, z pozytywnym nastawieniem do życia a jednocześnie wrażliwa i starająca się nie podpaść nikomu. Interesuje się muzyką i sztuką. Gra na gitarze i śpiewa. Ma długie czarne falowane włosy (do pasa), grzywkę na bok błękitne oczy, 1,74 m wzrostu i piękne pełne usta. Jej chłopak ma na imię Mat.
- Alice - 17 letnia kuzynka Amy. Jest też jej dobrą przyjaciółką. Ma długie ciemne blond włosy też do pasa tak jak Amy, zielone oczy i wredny charakter ale tylko dla nieprzyjaciół. Dla Amy jest jak starsza siostra. Ma 1,79 m wzrostu.
- Sophie - 17 letnia kuzynka Amy. Też jest jej przyjaciółką jak Alice. Ma proste jasne blond włosy za ramiona, jest miła, wygadana i przyjacielska. Ma zielone oczy i 1,85 m wzrostu. Amy mówi na nią Zoe.
- Marie - Ma 16 lat, blond włosy do ramion, niebieskie oczy i drobne piegi pojawiające się tylko latem, 1,73 m wzrostu. Jest wesołą dziewczyną i jak się potem okazuje dobrą przyjaciółką.
- Patrisie - jedna z najlepszych przyjaciółek Amy i chodzi z nią do klasy. Uczy się średnio bardzo się stara ale nie potrafi dorównać Amy. Jest nieśmiała szczera i sympatyczna. Przyjaciele przezywają ją Pet. Jest zakochana z wzajemnością w Eddiem. Jest ciemną blondynką z lekko kręconymi włosami do ramion i prostą, równo przyciętą grzywką. Ma piwne oczy piegi i 1,68 m.
- Nadia - zuchwała przyjaciółka Amy też chodzi z nią do klasy. Wygadana, lubiąca rządzić i dyrygować innymi. Zakochała się w chłopaku Amy Macie. Jest jasną blondynką z włosami
prostymi jak druty założonymi na opaskę które sięgają jej do łopatek. Ma piwne oczy i małe usta.
- Mat - chłopak Amy. Ma 16 lat, interesuje się muzyką tak jak Amy ( gar na gitarze i perkusji). Poznali się na lekcjach gry na gitarze. Jest brunetem z grzywką na bok, i średniej długości włosami. Ma niebieskie oczy i 1,80 m wzrostu.
- Eddie - równie nieśmiały jak Patrisie, chodzi do przeciwnej klasy. Interesuje się fantastyką. Ma krótko ścięte włosy, zielone oczy i 1,78 m wzrostu.
Anula
- Amy - 15 letnia dziewczyna lubiana w swojej klasie, prymuska mająca same czwórki i piątki, z pozytywnym nastawieniem do życia a jednocześnie wrażliwa i starająca się nie podpaść nikomu. Interesuje się muzyką i sztuką. Gra na gitarze i śpiewa. Ma długie czarne falowane włosy (do pasa), grzywkę na bok błękitne oczy, 1,74 m wzrostu i piękne pełne usta. Jej chłopak ma na imię Mat.
- Alice - 17 letnia kuzynka Amy. Jest też jej dobrą przyjaciółką. Ma długie ciemne blond włosy też do pasa tak jak Amy, zielone oczy i wredny charakter ale tylko dla nieprzyjaciół. Dla Amy jest jak starsza siostra. Ma 1,79 m wzrostu.
- Sophie - 17 letnia kuzynka Amy. Też jest jej przyjaciółką jak Alice. Ma proste jasne blond włosy za ramiona, jest miła, wygadana i przyjacielska. Ma zielone oczy i 1,85 m wzrostu. Amy mówi na nią Zoe.
- Marie - Ma 16 lat, blond włosy do ramion, niebieskie oczy i drobne piegi pojawiające się tylko latem, 1,73 m wzrostu. Jest wesołą dziewczyną i jak się potem okazuje dobrą przyjaciółką.
- Patrisie - jedna z najlepszych przyjaciółek Amy i chodzi z nią do klasy. Uczy się średnio bardzo się stara ale nie potrafi dorównać Amy. Jest nieśmiała szczera i sympatyczna. Przyjaciele przezywają ją Pet. Jest zakochana z wzajemnością w Eddiem. Jest ciemną blondynką z lekko kręconymi włosami do ramion i prostą, równo przyciętą grzywką. Ma piwne oczy piegi i 1,68 m.
- Nadia - zuchwała przyjaciółka Amy też chodzi z nią do klasy. Wygadana, lubiąca rządzić i dyrygować innymi. Zakochała się w chłopaku Amy Macie. Jest jasną blondynką z włosami
prostymi jak druty założonymi na opaskę które sięgają jej do łopatek. Ma piwne oczy i małe usta.
- Mat - chłopak Amy. Ma 16 lat, interesuje się muzyką tak jak Amy ( gar na gitarze i perkusji). Poznali się na lekcjach gry na gitarze. Jest brunetem z grzywką na bok, i średniej długości włosami. Ma niebieskie oczy i 1,80 m wzrostu.
- Eddie - równie nieśmiały jak Patrisie, chodzi do przeciwnej klasy. Interesuje się fantastyką. Ma krótko ścięte włosy, zielone oczy i 1,78 m wzrostu.
Anula
Cześć
Cześć jestem Anka. Założyłam bloga by pisać na nim moje opowiadania. Mam nadzieję że się wam spodobają.
Anula
Anula
Subskrybuj:
Posty (Atom)