Następnego dnia znów przyszła do mnie Marie. Chciałam jej powiedzieć o tym co się stało wczoraj ale nie powiedziałam. Nie powiedziałam nic. Po południu gdy Marie poszła pisać referat przyszedł Michael. Na wstępie chciał mnie przytulił a potem chciał mnie pocałować ale się odsunęłam. Zdziwił się jeszcze bardziej niż wczoraj. Wytłumaczyłam mu że na razie jesteśmy przyjaciółmi. Że owszem, podoba mi się ale nie mogę być z kimś kogo znam parę dni. Bo to by było co najmniej dziwne. Więc zaczęliśmy się poznawać. Poznawaliśmy się pod pretekstem nauki jazdy konnej. Uczyłam go jeździć jednocześnie z nim rozmawiając, poznając się. Czułam się lepiej. Zaczęłam jeść, z 12 kilo które straciłam wróciło 6 czyli połowa, więcej spałam, czułam się trochę lepiej ale nadal miała doła. ,, Wspomnienie zawsze zostanie" pomyślałam. Miałam rację bo zawsze zostaje ślad. Bawiłam się z nim świetnie. Rozumieliśmy się jakbyśmy znali się od lat. Cały mój świat powoli wracał do normy ale mi nadal czegoś w nim brakuje. Postanowiłam pójść do szkoły ale nadal mieszkać u babci. Pierwszego dnia trochę się bałam ale na szczęście Michael i Marie też tam chodzą więc jest dobrze. Ku mojemu zdziwieniu Pet się do mnie odzywała i przepraszała mnie tak długo puki się nie zgodziłam pogodzić. Nadia też niechętnie mnie przeprosiła. Znów kolegowałam się z Pet, może nawet przyjaźniłam ale to nie było to samo. Czułam że nie jest przy mnie, że nie jest jak przyjaciółka. Wróciłam do domu wmawiając sobie że jest dobrze, że nie mam żadnego doła, że teraz już wszystko jest wyjaśnione ale tak nie było. Nadal czułam się oszukana, zraniona i nie wiedziałam dlaczego. Zbliżał się obóz na który zapisałam się gdy jeszcze byłam z Matem. Patrząc na broszurkę łzy napływają mi do oczu. Czy to była miłość? Z mojej strony tak ale z jego? Nie, na pewno nie. Gdyby mnie kochał nie zerwałby przez sms. Siedziałam na łóżku i rozmyślałam. W tej samej chwili ktoś zapukał do moich drzwi.
- Mogę wejść?- to była mama. Tęskniłam za nią bo długo się nie widziałyśmy.
- Jak tam chcesz.
Mama weszła i zobaczywszy że trzymam broszurkę obozu zaczęła;
- Chciałabym porozmawiać z tobą o obozie. Wiem że chciałaś na niego jechać z Matem ale sama też możesz skoro według ciebie się lepiej czujesz. Szczerze? Ja ci nie wierzę. Widzę że to za wcześnie. Ale może ten obóz dobrze ci zrobi?
- Nie.
- Jak to? - zdziwiła się mama
- Tak to. Ja tak zdecydowałam i tyle.
Mama pocałowała mnie w czoło i wyszła. Przynajmniej tak mi się zdawało. Na prawdę stanęła w połowie drogi do schodów i nasłuchiwała. Tymczasem ja wybuchnęłam płaczem zgniotłam ulotkę i wyrzuciłam ją do kosza. zwinęłam się w kulkę, przykryłam kocem i płakała. Mamie po policzku spłynęła łza. Zacisnęła zęby i zeszła do salonu. Miała powiadomić babcię żeby uważała bo nadal nie jest ze mną dobrze ale wtedy babcia zaczęła opowiadać jak się cieszy że wróciłam do normalności i mama nie miała serca by jej teraz o tym mówić. Siedziałam i płakałam. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Rano wzięłam prysznic, założyłam bokserkę, szorty, szary luźny sweter odsłaniający jedno ramię z długim rękawem, trampki i poszłam na śniadanie.
- Znowu? - spytałam
- Coś się powtórzyło? To nie możliwe! - przestraszyła się babcia
- Nie. Chodzi o to że znowu próbujesz mnie utuczyć. - babcia się uśmiechnęła i nalała mi soku. Zjadłam ( z trudem bo znowu straciłam apetyt ), wypiłam sok i poszłam na spacer. Idąc dróżką usłyszałam szelest. Odwróciłam się ale nikogo nie było więc poszłam dalej. Wtedy ktoś zasłonił mi oczy. Krzyknęłam ale wtedy ten ktoś mnie obrócił i przytulił. To był Michael. Okazało się że jest sobota.
- Przepraszam skarbie. Nie chciałem cię przestraszyć.
Przytuliłam go mocno i poszliśmy na spacer. Las wyglądał pięknie. Kropelki rosy błyszczały w słońcu jak diamenty. Było naprawdę ślicznie. Wtedy Michael przystanął i spojrzał mi się głęboko w oczy.
- Do trzech razy sztuka. - powiedział po czym zbliżył się by mnie pocałować.
***
Sorki że dopiero dziś ale nie miała za dużo czasu, ale za to dziś dodam rozdział 10. Mam nadzieję że się wam podobało.
PS. Piszę opowiadanie na konkurs i nie wiem o czym. Może ktoś mi pomoże? Rzuci hasło typu; zakochani? Czekam.
Anula
W końcu ;) Coś dłuższego i miło się czyta.
OdpowiedzUsuńSzczerze Aniu? Moim zdaniem Pet i Nadia nie powinny się pogodzić. No, ale cóż. Twoje opowiadanie :D
Powodzenia ;*
Ps. Miłość i przyjaźń... Z tym sobie dobrze radzisz.
Buziaczki ;)