I dopiero wtedy poczułam że jestem na prawdę gotowa. Zbliżyłam się i pocałowałam go. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu. To uczucie, nie czułam go gdy całowała Mata, to było kompletnie coś innego. Dla mnie czas się zatrzymał. Stanął w miejscu. Teraz liczyłam się tylko ja i Michael. Potem jeszcze spacerowaliśmy po lesie a promienie słońca dawały ciepło i światło. Ale cóż, w końcu musieliśmy wrócić. Poszłam do Fiołka by dać mu obiecaną marchewkę a potem obiad. Wieczorem przyszła do mnie Marie.
- Mam pytanko. Czy ty chodzisz z Michaelem?
Brak odpowiedzi.
- Chodzisz z nim? Nie wieżę! Ale ci dobrze. Chodziarz nie dziwię się. Jesteś śliczna. Masz niebieskie oczy, kruczoczarne włosy do pasa...
- Daj sobie spokój! Ja nawet nie wiem czy to chodzenie czy tylko przyjaźń.
Marie zachichotała.
- Nie gadaj. Poszłaś za nami na spacer?!
- Sorki.
Wkurzyłam się na nią. Nie powinna mnie śledzić ale przeprosiła mnie więc mi przeszło. Wieczorem gdy siedziałam z Michaelem i Marie u mnie w pokoju zaproponowali że zrobią mi kolację. Chwilę potem usłyszałam skrzypienie schodów i pukanie do drzwi.
- Czemu pukacie? - spytałam bo normalnie wchodzą bez pukania. Ale to nie byli oni. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu w drzwiach stanął Mat. Wszedł i zaczął przepraszać i prosić byśmy byli razem. Wtedy przypomniałam sobie jak nam razem było dobrze i już miałam coś powiedzieć kiedy w drzwiach pojawiła się Marie.
- Sok pomarańczowy czy...
I wtedy twarz przyjaciółki kompletnie zmieniła wyraz. Tak było tylko podczas napadu. Stanęła przed Matem i z całej siły przełożyła mu pięścią w twarz tak że aż upadł. Potem chwyciła go za kaptur od bluzy i ciągnęła za sobą po schodach w stronę drzwi. Wtedy pojawił się Michael. Widząc krew wystraszył się ale po chwili dostrzegł twarz Mata i tylko się roześmiał. Tymczasem dziewczyna rzuciła zakrwawionym chłopakiem o chodnik.
- Ty dupku!
I już miała zacząć go kopać gdy powstrzymał ją Michael.
- Starczy tego. Przestań bo zrobisz mu krzywdę.
- A niby o co mi chodziło?
Ale wtedy zakręciło mi się w głowie i uderzyłabym głową o chodnik gdyby nie Michael.
Ocknęłam się na kanapie.
- Co się stało? - spytałam
Okazało się że zemdlałam ale zostałam w porę złapana. Następnego dnia gdy szłam chodnikiem zauważyłam Mata ( z plastrem na nosie) i Nadie trzymających się za ręce. Gdy Nadia mnie zauważyła stanęła przed Matem i go pocałowała. Wtedy Mat też mnie zauważył.
- Ale jeśli chcesz to możesz jeszcze do mnie wrócić. - powiedział.
Jak mógł? Teraz wiem na pewno że jego uczucia nie były szczere. Pobiegłam do pokoju rzuciłam torbą i zaczęłam płakać...
Anula
Brawissimo! Cudo :D
OdpowiedzUsuńDziękuję 0-0
OdpowiedzUsuń